Niedawno zmarł pan Gintoki. Od południa jego oddech był tak ciężki, że można to było zauważyć nawet na kamerze dla zwierząt, a po powrocie do domu wyglądał na osłabionego. Potem, jakby czekał na powrót mamy, odszedł. Na koniec pan Gintoki głośno zapłakał. Dziękuję wszystkim, którzy go kochali i go podziwiali. Dzisiejszy post kończę na tym.